Wirtualny spacer

Napisali o nas

Trochę Zakopanego pod Lublinem w Marzannie  
VIP, Wydanie specjalne 2009.

  
 

  
                Jadąc drogą S19 z Lublina do Rzeszowa. w miejscowości Niedrzwica Kościelna (w połowie drogi między Lublinem a Kraśnikiem) natknąłem się na kawałek Zakopanego. Dokładniej, na Siedlisko Folkloru ,,Marzanna" - ogromny obiekt zbudowany z wielkich jodłowych bali. Jak się okazuje, przed paru laty postawili go autentyczni górale.

                 „Marzanna" lśniąca w letnim słońcu swymi jasnymi ścianami z potężnych jodłowych bali, nie tylko z zewnątrz przypomina zakopiańskie pensjonaty. Także wnętrza ma wystrojone na ludowo, bo jak mówi właściciel Władysław Boruch, ma być autentycznym siedliskiem folkloru, gdzie każdy gość czuje się swobodnie, jak we własnym domu, gdzie można posłuchać muzyki, ale nie takiej hałaśliwej, dyskotekowej, jak dobiega do naszych uszu niemal na każdym kroku, ale dyskretnej, najlepiej ludowej.

- Długo zastanawiałem się - mówi właściciel - jak taki lokal powinien funkcjonować. Od samego początku wiedziałem jednak, że nie może to być zwykły przydrożny zajazd czy restauracja, ale lokal, w którym goście cieszyliby się oryginalnym wystrojem wnętrz, kosztowali specjałów staropolskiej kuchni, a w chwili radości, gdy mają na to ochotę, mogli sobie pośpiewać.

                Toteż „Marzanna” oprócz funkcji gastronomicznych pełni tez inne - chce być ośrodkiem promieniującym wokół kulturą, kultywuje dawne tradycje, popularyzuje folklor. Dokładnie tak samo, jak dzieje się to w greckich, hiszpańskich czy meksykańskich restauracjach, do których tak bardzo chętnie zaglądamy w czasie wakacyjnych wyjazdów. „Marzanna" tchnie oczywiście przede wszystkim polskim folklorem, bardzo często występuje w niej Zespół Pieśni i Tańca „Jawor" Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, ale spotkać tu można i słuchać także lwowskiej kapeli „Czeremszyna". Bo tak jak krakowska „Piwnica Pod Baranami" stoi kabaretami, tak „Marzanna" słynąć ma z folkloru.

                I tak jest. W ciągu pięciu lat istnienia Marzanny" odbyło się w niej dziesiątki imprez typowo folklorystycznych. Zwykle towarzyszą im wydarzenia kulinarne. Do kalendarza weszły już na stałe takie imprezy jak Święta Pieczonego Ziemniaka (zawsze we wrześniu), czy Święto Bigosu (zawsze w listopadzie). W okresie świąt Bożego Narodzenia siedlisko odwiedzają kolędnicy (zwykle w Święto Trzech Króli), a wiosnę wita się tradycyjnym topieniem Marzanny. Nic więc dziwnego, że tu właśnie znalazło swą siedzibę Stowarzyszenie Miłośników Folkloru.

                Siedlisko Folkloru „Marzanna" oprócz twórczości artystycznej prowadzi oczywiście normalną działalność komercyjną, bo chętnych na smakołyki serwowane przez szefa kuchni nie brakuje. Do specjałów miejscowej kuchni należy m.in. schab po chłopsku, naleśniki, przysmak marzanny, koryto rozmaitości, i wiele innych potraw.

                „Marzanna" otwiera swe gościnne wnętrza nie tylko dla sąsiadów, czyli miejscowej ludności czy też tak jak mnie - kierowców przejeżdżających biegnącym obok traktem Białystok, Lubartów, Lublin, Kraśnik, Rzeszów, ale także gości z pobliskiego Lublina. Ma liczne grono stałych bywalców. Tu wreszcie. w „Marzannie" odbywają się wesela, bankiety, spotkania firmowe i to całkiem huczne, bowiem w kilku swych salach, małych i dużych, „Marzanna" gościć może jednorazowo nawet 800 osób, a jak trzeba, to tyle samo w otaczającym ją ogrodzie (oczywiście tylko latem). Coraz częściej docierają tu goście nie tylko z najdalszych zakątków kraju, ale także z całego świata (ostatnio nawet z Australii). Bo warto!
 
 

Powrót